Kiedy będziesz moim mężem,
Tym rycerzem z młodych lat,
Kiedy będziesz moim mężem,
Tym rycerzem z młodych lat,
Jesteś jak róża.
Na początku jesteś maleńką łodyżką.
Z dnia na dzień rośniesz odrobinkę, rozwijasz się, czujesz, łapiesz maleńkie promienie słońca i wznosisz się coraz wyżej.
Nim się obejrzysz, na czubku różyczki pojawia się pączek. To Ty! Dorosłaś!
Mijają szybko sekundy, godziny, całe piękne dni. Promienie słońca, deszcz i powietrze sprawiają że pączek się rozwija! Stałaś się piękną, dorodną, pachnącą różą.
Czas działa na Ciebie. Starzejesz się moja piękna różo.
Nadal pięknie pachniesz, a płatki Twojego kwiatu powolutku zaczynają opadać.
A gdy nadejdzie ten smutny czas- Twój kwiat opadnie- przekwitniesz. A w naszej pamięci pozostanie zapach i piękno tego kwiatu.
Zrobię zdjęcie temu kwiatu, bo gdy nadejdzie smutny czas i zwiędnie, jej obraz zostanie z nami na zawsze.
Nadeszła zima, a lód który pojawił się w Twoim sercu, przyprawił mnie o chorobę i strach. Dopiero wtedy dowiedziałam się, że miłość, która była jak piękny letni sen, odeszła z podmuchem zimowej grozy. Wbrew własnej woli znalazłam się w klatce ze złamanym i zranionym sercem, którego już nikt, ani nic nie naprawi. Nadal stoję w miejscu, a kwiat który tak pięknie zakwitł latem, nagle stracił wszystkie listki i nie ma już szans powrotu do dawnej świetności. A ja jestem jak ten kwiat, który z pięknej rośliny stał się zwyczajnym badylem bez grama życiodajnej wody.
Straciłam nadzieję. Straciłam marzenia. Straciłam szczęście.
Kto by przypuszczał że jedno zamarźnięte serce pogrąży mnie w smutku na całe życie.
Krocząc leśną drogą w to piękne przedwiośnie, spoglądam na drzewa które z każdą chwilą budzą się do życia. Zimny wiatr delikatnie otula to miejsce, tworząc swego rodzaju sanktuarium błogiej ciszy i spokoju. Po raz kolejny rozglądam się wokół siebie, ciesząc się chwilą, dzięki której mogę się odciąć od prozy codziennych smutnych dni.
Jeszcze rok temu przez tą wąską dróżkę szliśmy razem- ty i ja. Cieszył nas wiosenny las, śpiew ptaków i ten piękny czas. Nagle przyszedł zły czas. Mrok ogarnął moją i Twą duszę, myśli otulił strach i ktoś kazał Ci odejść. I właśnie tak umarła piękna miłość, która nie doczekała lata. A lato było wspaniałe zeszłego roku.
Anna Niemtz- Sen
Kwiaty tej wiosny kwitły piękniej niż co roku. Bez dostojnie uginał się na gałązkach, a słodka woń kwiatów mirabelki unosiła się w powietrzu. Tak, ten zapach wdychany każdą komórką mego ciała dawał ukojenie i pocieszenie, a delikatny podmuch wiatru okalał słuch i wszystkie zmysły.
Energia siły natury dawała ukojenie nawet tym, którzy tak na prawdę tego nie potrzebowali. A ja? Stojąc w ciemnym lesie na rozstaju dróg błąkam się majestatycznie po świecie.
W mojej głowie las, ciemny las do którego promienie słońca nie miały prawa dotrzeć. Czuje że się boje, tracę kontrole, nie mogę przestać biec. I nagle z bardzo daleka słyszę głos. Czuły, delikatny, męski, przepełniony miłością i wrażliwością. Idąc powoli w jego stronę, stąpając gołymi stopami po runie leśnym, od którego stopy krwawią coraz bardziej, dostrzegam postać.Tak, to był on. Jego oczy, ach te szare oczy, z których miłość i czułość biła tak silnie, że każda ludzka postać czułaby się bezpiecznie. Delikatnym ruchem opuszków palców ociera łzy z policzka, wyciąga swoją rękę i woła, a jego dłoń choć była tak blisko, z każdą sekundą oddalała się poza granice ciemnego lasu...