czwartek, 27 grudnia 2018


Afirmacja życia


W ten dżdżysty, pochmurny dzień, deszcz delikatnie otula moją twarz, która wciąż patrzy w niebo, mimo że już dawno nie widać ani jednego promienia słońca.. Otacza mnie wszechobecna cisza. Idę powoli ulicą na długi spacer ze swoim psem Maksiem, w  poszukiwaniu własnych myśli, spokoju  oraz refleksji. Nie mam przy sobie telefonu, słuchawek… niczego. Jest po prostu błoga cisza podmiejskiej wsi, ja i mój pies. Jeśli mam być szczera, to przeraża mnie obecny świat, w którym dane jest mi żyć. Ludzie z roku na rok coraz mocniej izolują się we własnych domach, żyjąc w bańce swoich własnych wartości, celów i potrzeb. Zagubieni w wirtualnym świecie, w pogoni za dobrami materialnymi zapominamy o tym, co jest tak naprawdę ważne, wartościowe i cenne. Po prostu SZCZĘŚCIE. Pojęcie czystego szczęścia każdy z nas definiuje inaczej. W sumie jest to piękne. Daje czystą dobrowolność interpretacji. Wspólnie biegniemy przez życie w poszukiwaniu krystalicznego szczęścia. A ja wciąż zadaję sobie pytanie- Czy warto tak biec bez tchu przez życie, które z roku na rok przynosi nam coraz silniejszy pęd i presję posiadania? Jak długo jeszcze będziemy wspólnie żyć w wirtualnej zakłamanej rzeczywistości, która niczego nie wnosi w nasze wspólne życie? Jak długo jeszcze będzie trwać zakłamany świat społeczeństwa lajków; świat plastikowego piękna; lincz na nieakceptowaną odmienność? Jak długo jeszcze władza i realny świat będą się godzić na powyższy stan rzeczy? Gdy o tym myślę, przypomina mi się film „Jestem legendą”, który moim zdaniem, idealnie obrazuje świat XXI wieku. Zamknięci w czterech ścianach przez zarazę, jaką stały się technologia, media i social media; odcinamy się w pełni od realnego świata. Przestaliśmy słuchać samych siebie, coraz mocniej oddalamy postawione przez nas samych granice moralności, a prawdy o świecie poszukujemy w Internecie. Nie mamy czasu na afirmację życia. Wciąż za czymś gonimy, a ludzi, którzy realizują  własne życie w zdrowy, zrównoważony z naturą sposób, jest niestety coraz mniej. Z każdym dniem dążymy wspólnie do zagłady społeczeństwa, a Internet, który ze swego założenia miał efektywnie i mądrze łączyć ludzi, z dnia na dzień coraz bardziej ich od siebie oddala.